Pogoda wprawdzie nie zachęcała do jazdy ze względu na sine chmury, z których lada moment mógłby spaść deszcz oraz porywiste wietrzysko to jednak zdecydowałem się na posprzątanie wiszących na geokeszerskiej mapie kilku niepodjętych jeszcze skrzyneczek. Na początek poszła skrzyneczka Dies Irae, z którą nie miałem najmniejszych problemów. Następnie skrzyneczka Lacrimosa. Obie skrzyneczki wchodzą w skład multicache Lux Aeterna, która to po obliczeniu finałowego pojemnika zostanie złupiona w najbliższej przyszłości. Szybki podjazd pod Zycie to Surfing o której to na ostatnim evencie w Piasecznie mówiono, że jest szatańska. Fakt paręnaście minut mi zajęło odnalezienie ale warto było (SZATAŃSKA). Potem jeszcze Wieza Melancholii, Dlugosc Dzwieku Samotnosci i powrót w stronę domu po kesze: Ogrod Botaniczny PAN oraz Skraj Lasu. Teraz już prosto do domu oczywiście cały czas wiatr w oczy i czasami ciężko było w ogóle jechać. Teraz okolica Konstancina Jeziornej wygląda tak: