Z Pancią do Gassów

Niedziela, 20 maja 2012 · Komentarze(0)



Okolica pewnego kesza w Konstancinie. Za żadne skarby nie mogłem przekonać żony, żeby ze mną podjęła próbę odnalezienia kesza. Tak więc została i pilnowała rowerów.


Krótki popas i powrót do domu.


Oczywiście nie tylko ja odpoczywałem. Musiałem nawet wyciągnąć z sakwy przysługującego w połowie drogi RedBulla.


Kolejny, krótki popasik na terenie Starej Papierni w Konstancinie.


Zahaczyliśmy o tężnie solankowe w Konstancinie i już prościutko do domciu.

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa atego

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]